Panna Piotrkowska nam pięknieje – dawne delikatesy Maurycego Sprzączkowskiego.

Największym koszmarem ulicy Piotrkowskiej w ostatnich latach była południowa strona skrzyżowania z ulicą Narutowicza. Nie chcę nawet przypominać jak tragicznie wyglądały narożne kamienice. Najważniejsze jest jednak to, jak ładnie i gustownie są teraz odbudowane i odmalowane. Wbrew malkontentom Piotrkowska staje się tą, którą była kiedyś – najpiękniejszą ulicą Europy.
Kamienica Piotrkowska 54 znana jest dobrze z przedwojennych pocztówek i fotografii, na których widać szyldy w języku polskim i rosyjskim reklamujące najlepsze sklepy. Wśród nich wyróżniał się słynny skład win i towarów kolonialnych Maurycego Sprzączkowskiego.

Skład Win M. Sprzączkowskiego. [B. Wilkoszewski, Widoki Łodzi, Warszawa 1896]

Kamienica została zbudowana w 1876 r. na podstawie projektu podpisanego przez architekta miejskiego Hilarego Majewskiego (lub Edwarda Creutzburga) w stylu eklektycznym z przewagą elementów renesansowych. Właścicielem był Franz Fischer właściciel fabryki włókienniczej, który po drugiej stronie ulicy prowadził także księgarnię. Franciszek Fiszer w 1889 r. wzdłuż ul. Narutowicza dobudował niezwykle efektowną kamienicę zwaną pałacem. Autorem projektu pałacu był Edward Creutzburg. Budynki należały do rodziny Fischerów co najmniej do połowy lat 20 XX w.

Widok sklepu Sprzączkowskiego z reklamą Orłowa z moich archiwalnych materiałów.

Fotografia z albumu „Souvenir de Lodz” z 1912 r.

W latach dziewięćdziesiątych XIX w. mieściło się tu dziewięć sklepów, z których dwa należały do Sprzączkowskiego. Był on największym w Królestwie Polskim przedstawicielem potentata herbacianego Piotra Orłowa. Wszystkie prezentowane wina wybierał osobiście, nawet w najdalszych winnicach a przy zakupie powyżej 10 butelek dodawał jedną gratis.

Jak i inne delikatesy, Sprzączkowski serwował bogaty wybór kaw niepalonych, wanillię, migdały, czekolady i pierniki w wielkim wyborze. U Sprzączkowskiego w styczniu 1884 r otwarto pierwsze w Łodzi gabinety gościnne wyposażone w wygodne fotele i kanapy, które gwarantowały klientom komfort i dyskrecję. W gabinetach z oddzielną obsługą organizowano bankiety z okazji ważnego wydarzenia a także towarzyskie lub rodzinne obiady i kolacje. Produkty żywnościowe pochodziły z własnego sklepu kolonialnego a wybór szokuje nawet w dzisiejszych czasach. Popatrzmy chociażby na listę ryb i serów (pisownia autentyczna):

„Kawior astrachański gruboziarnisty, śledzie zawijane, opiekane, ziołowe i pocztowe w baryłkach, puszkach i na sztuki, sardele brabanckie i rosyjskie ziołowe w małych i większych baryłkach, homary helgolandzkie i amerykańskie, łosoś wędzony elblągski, minogi prawdziwe elblągskie, łosoś marynowany i wędzony szwedzki w oliwie, sardynki w oliwie, bez ości, w musztardzie, w sosie pomidorowym i amerykańskie aromatyczne, marynaty ruskie: siąga (łosoś) wyzina, jesiotr i sterlet w sosie i galarecie, sery: szwajcarski i prawdziwy Ementhaler, holenderski Eidamer, śmietankowy Ronikiera, litewski, ziołowy prawdziwy szwajcarski i ruski”

Ilustracje i tekst z książki Mirosława Jaskulskiego „Piwo, flaki garnuszkowe, petersburskie bliny, i kawior astrachański czyli z dziejów gastronomii Łódzkiej do 1918 r”.

Po II wojnie światowej skomunalizowano mieszkania w kamienicy przy Piotrkowskiej oraz w oficynach obu budynków, natomiast w pałacu działały biura, magazyny itp. Partery obu budynków przeznaczono na funkcje handlowo-usługowe. W latach powojennych przebudowywano wnętrza i instalacje, co skutkowało coraz większą dewastacją oryginalnego wystroju i wyposażenia.  Na elewacji frontowej w poziomie I piętra zlikwidowano balkony i wstawiono dwa portefenetry (wysokie okna sięgające od podłogi do sufitu), zabezpieczone zewnętrzną,  ażurową balustradą żeliwną. W latach 50-tych zlikwidowano większość oryginalnych pieców kaflowych oraz skuto część sztukaterii, a niedawno wymieniono część okien na okna PCV. Jednocześnie brak remontów doprowadził do silnego zniszczenia elewacji i części elementów konstrukcji (szczególnie stropów) oraz wykończenia wnętrz.

W latach 60-tych w narożniku północnym znajdował się jeszcze sklep „Olimpii” ale potem wybito tu podcienia z pozostawieniem dużych filarów ceglanych. Jeszcze w latach 90-tych poważnie myślano o poszerzeniu ul. Narutowicza i rozebraniu budynków w jej południowej pierzei. Ostatecznie uratował je wpis do rejestru zabytków w 1993 r.

Kamienica wielkomiejska Franciszka Fischera wpisana została do Rejestru Zabytków A/341 w październiku 1993 z opisem:

„Obiekt jest jednym z niewielu w Polsce przykładów wczesnego, o płaszczyznowej, graficznej dekoracji, neorenesansu w architekturze XIX wieku z okresu rozwoju wielkoprzemysłowego miasta”

Sąsiedni pałac został wpisany miesiąc później pod nr A/340:

„Pałac miejski przy ul. Narutowicza 1 (d. Dzielna 1) jest charakterystycznym przykładem rezydencji wielkomiejskiej z fasadą ustawioną w zabudowie zwartej w pierzei ulicy. (….). Pałac posiada niezwykle ciekawie zakomponowaną, neobarokową fasadę z zachowaną oryginalną stolarką (w tym unikalna drewniana witryna sklepowa z obudową na parterze), bogato dekorowaną, reprezentacyjną klatkę schodową (neobarokowe sztukaterie i unikalna polichromia w typie iluzjonistyczno – architektonicznym) oraz zachowany w kilku pomieszczeniach bogaty wystrój sztukatorski.”

Magistrat przez lata próbował bezskutecznie sprzedać kamienice a budynki popadały w coraz większą ruinę. W końcu postanowiono objąć je programem „Mia100 kamienic” i wyremontować.

Kamienica

  • cała fasada jest piętnastoosiowa, a od Piotrkowskiej ośmioosiowa.
  • pod gzymsem ciągnie się fryz arkadkowo-konsolowy.
  • zaokrąglone naroże domu posiada na pierwszym piętrze żelazny, wypukły balkon.

  • balkon jest również na I p. od strony Piotrkowskiej.
  • okna na piętrach obramowane pilastrami i zwieńczone ozdobnymi naczółkami. Nad oknami pierwszego pietra fryz z gałązek i rozet, drugiego piętra – tympanony łukowe.
  • wykończenie elewacji zachodniej i północnej w budynku bogate, z głowami lwów i z rzeźbionymi pilastrami zwieńczonymi jońskimi głowicami.
  • tynki w poziomie parteru w części środkowej boniowane.
  • otwory okienne i drzwiowe w poziomie I piętra i częściowo parteru z nadprożami łukowymi o niewielkiej strzałce.
  • bogato zdobione klatki schodowe (ozdobny plafon) i wnętrza (na sufitach sztukateria).

makrobudomat

Ma się tam znajdować 10 lokali użytkowych. Wszystkie na parterze. W wyższych pomieszczeniach UMŁ zamierza urządzić biura na wynajem i sale konferencyjne. Na podwórku będą też klimatyczne kawiarenki. Będzie tam można wejść przez odtworzone wejście w bramie od ul. Piotrkowskiej, bo do tej pory istniało ono tylko od ul. Narutowicza. Zabudowano podcienia narożnika, by zwiększyć metraż parteru kamienicy.

Kilka lat temu władze miasta planowały otworzyć w tym miejscu centrum mody, w którym mogliby się prezentować i promować młodzi, łódzcy projektanci mody. Po remoncie w budynku miałyby powstać: instytut mody, pracownie, butiki projektantów, galerie i pomieszczenia wystawiennicze.

Pałac miejski to z pewnością zasługujący na to miano sąsiedni dwupiętrowy budynek w stylu neorenesansowym. (Nazwa palazzo była stosowana we Włoszech w miarę wzrastającego znaczenia bankierów i kupców do określenia dużego gmachu mieszkalno-usługowego).

                    

  • niezwykle rozległa, 14-osiową elewacja frontowa.
  • dwa ozdobne płytkie ryzality na skrajach fasady.
  • z prawej strony wspaniała loggia z arkadami i tralkową balustradą zawierająca bogate elementy wystroju ścian.

  • ryzalit z lewej strony wieńczą dwa putta leżące na bokach trójkątnego naczółka nad oknem, które zwrócone są ku sobie, w dłoniach trzymają girlandę, zaś między nimi widać wazon ozdobny.
  • dekoracyjne gzymsy, płyciny z fasetami, głowy kobiet na wspornikach oraz pilastry i półkolumny kanelowane między oknami.
  • ściany sieni wystrojone  neobarokową sztukaterią.
  • oryginalna trzybiegowa klatka schodowa z oknami i balustradami prowadzi do II piętra i ma również wyjście na podwórze.
  • oryginalne drewniane wystawy sklepowe
  • zabytkowe drzwi wejściowe do westybulu,  imponujące drzwi do mieszkań i drewniane ścianki oddzielające je od klatki schodowej.
  • na suficie klatki schodowej unikalna polichromia ze sceną alegoryczną w typie iluzjonistyczno – architektonicznym.
  • zabytkowe sztukaterie w pomieszczeniach i  jedyny pozostały piec kaflowy.

Wszystkie te zabytkowe założenia, wystroje i zdobienia – według zapewnień konserwatorów – będą poddane konserwacji i zostaną odtworzone wg zachowanych wzorów. Po II wojnie światowej parter i piętra zostały przeznaczone na cele użytkowe. Mieściły się tu biura, sklepy, magazyn kostiumów i wystawna restauracja. Myślę, że wielu Łodzian pamięta jeszcze tak jak ja reprezentacyjną klatkę schodową prowadzącą kiedyś do słynnej restauracji „Delfin” (Centrala Rybna otworzyła ją w 1951, był tu też neon z 1963 w kształcie koła z dwiema rybami).

„O tym, że ten elegancki, neorenesansowy dom uważany był za jeden z bardziej reprezentacyjnych w dawnej Łodzi świadczy fakt, że przez pewien czas był siedzibą giełdy łódzkiej” – prof. Krzysztof Stefański,  „Atlasu architektury dawnej Łodzi”.

infoinwest

Remont obu kamienic pochłonie około 21-22 mln zł. Pierwszy etap prac polegał głównie na naprawie przeciekającego dachu i kosztował milion złotych. Drugi etap to remont stropów i klatek schodowych wraz z odtworzeniem pierwotnych ciągów, wymiana wszystkich instalacji, podpięcie pod miejską sieć cieplną i remont elewacji wraz z wymianą stolarki okiennej. Trzeci etap ma być realizowany podczas rewitalizacji obszarowej kwartału nr 2 (Narutowicza – Kilińskiego – Tuwima – Piotrkowska). Powinna się ona rozpocząć jesienią. Łączny koszt rewitalizacji kwartału to blisko 160 mln zł, a unijne dofinansowanie ma wynieść około 100 mln zł.

Rynek jednak wykazuje coraz większe zainteresowanie nieruchomościami w Łodzi, w tym również kamienicami i obiektami zabytkowymi. Dlatego możliwe, że kamienica Fiszera połączona z budynkiem przy ul. Narutowicza 1, które zostały już w części zrewitalizowane będzie wystawiona na sprzedaż.  Przekazanie go nowemu inwestorowi nada mu bardziej praktyczne funkcje. Wpisane do rejestru zabytków kamienice znajdują się w samym centrum miasta, przy ul. Narutowicza stanowiącej szlak łączący stare z nowym centrum Łodzi. Myślę, że  bliskość nowego dworca Łódź Fabryczna oraz planowanego przystanku kolei w tunelu średnicowym stanowi wartość nie do przecenienia dla przyszłych nabywców. Jeśli dojdzie do ewentualnej sprzedaży na przełomie listopada i grudnia br. pozostałe koszty modernizacji poniesie najemca.

Informacje o Maurycym Sprzączkowskim

– był właścicielem działki Sienkiewicza 9, gdzie w latach 80-tych XIX w. na froncie wystawił dwupiętrową kamienicę w stylu eklektycznym. W podwórzu posesji wystawił murowaną dwupiętrową oficynę z poddaszem na tkalnię rękawiczek z sukna, dzierżawioną przez Albana Auricha a zasilaną przez silnik gazowy zainstalowany na parterze budynku fabrycznego. Powstały także inne oficyny przemysłowe, które wynajmował np. ręczna tkalnia wyrobów wełnianych Naftalego Hersza Poznańskiego. W 1897 r. nowy właściciel podwyższył kamienicę frontową o jedno piętro, zbudował nowe oficyny, a obiekty przemysłowe przekształcił w domy mieszkalne. Obecnie funkcjonuje w niej Żłobek nr 1 Miejskiego Zespołu Żłobków w Łodzi.

– również w podwórzu przy Sienkiewicza 11 wystawił obiekty przemysłowe pod dzierżawę, które pod  koniec lat 90-tych XIX w. przeszły w ręce Lichtenberga.

– był właścicielem posesji przy Piotrkowskiej 103, która potem należała do jego sukcesorów.

– Maurycy Sprzączkowski był największym w Królestwie Polskim przedstawicielem potentata herbacianego Piotra Orłowa oraz braci K. i C. Popow. Przy ul. Piotrkowskiej 54 posiadał sklepy, gdzie polecał – „odstałe wina kuracyjne węgierskie, francuskie, reńskie, hiszpańskie, włoskie – „Vermouth” tudzież koniaki kuracyjne, oraz rumy i likiery krajowe i zagraniczne. Wina krymskie: białe i czerwone od 40 kop. do 1 rubla za butelkę. Miody staropolskie od 60 kop. do 10 rub. za butekę. Kawior astrachański gruboziarnisty bez soli, oraz wszelkie towary w zakres kolonialny i delikatesów wchodzący. Cukier po cenach stałych fabrycznych”

– w 1892 r został wicedyrektorem Towarzystwa Kredytowego,

– willa Sprzączkowskiego stała na Rogach i została zbombardowana podczas I Wojny Światowej.

– w 1903 r. został udziałowcem znanego uzdrowiska – zamek „Pieskowa Skała”. Dzięki gorliwości inicjatorów to „prastare zamczysko” zostało uratowane i urządzono w nim „wzorowe letnie mieszkania”. Kupiony za sumę 65 000 rb. majątek ziemski miał 400 mórg ziemi, w tym 280 mórg nieźle zachowanego lasu. Wśród udziałowców byli m.in. J. Arkuszewski, Zofia Kinderman i Franciszek Chełmiński.

– na zebraniu założycielskim z udziałem 127 osób, które odbyło się w Grand Hotelu w 1903 r. Maurycy Sprzączkowski wszedł do Zarządu Towarzystwa Teatralnego. Wraz z nim do zarządu weszli przemysłowcy: Emil Geyer, Maurycy Poznański i Stanisław Silbertein, prawnicy: Konstanty Mogilnicki, Włodzimierz Wyganowski i Leon Gajewicz, kupiec Antoni Stamirowski oraz lekarz Antoni Rząd.

Na stronach internetowych pojawiają się informacje, że Maurycy Sprzączkowski  prowadził restaurację w budynku przy ulicy Piotrkowskiej 74 (dawny Dom Towarzystwa Akcyjnego Ludwika Geyera). Restaurację i skład win prowadził tu warszawski kupiec, przemysłowiec i restaurator Antoni Stępkowski.

Wyjątkową, niespotykaną na innych cmentarzach historią są dwa jednakowe grobowce Sprzączkowskich na Starym Cmentarzu w Łodzi  – Maurycego na części katolickiej i Augusty na części ewangelickiej (pochodziła z niemieckiej rodziny Anertów).

   

Maurycy Sprzączkowski – 1848-1918

– pomnik w formie kamiennego prostopadłościennego sarkofagu z czerwono-brunatnego piaskowca wąchockiego,

– na bocznych ścianach inskrypcje wykonane rzymską antykwą i reliefowe krzyże greckie w płycinach,

– ogromny wypłytowany plac pola grobowego o narożnikach akcentowanych 4 kulami kamiennymi,

– na blacie przykrywającym sarkofag klasycyzująca dekoracja meandrowa,

– wykonanie przypisywane – Wacław Konopka i Antoni Urbanowski.

Augusta Sprzączkowska z Anertów 1839-1912 Wilhelm Rott 1852-1910 Julia Rott z Anertów 1852- 1925

– modernistyczna tumba bez dekoracji nakryta grubym blatem i wsparta na 4 narożnych kostkach,

– ścianki rozszerzające się ku górze pokryte inskrypcjami,

– kiedyś wypłytowane pole grobowe,

– w narożach kamienne kule na niskich postumentach,

– sarkofag wykonany z piaskowca prawdopodobnie przez Urbanowskich.

Dane o grobowcach pochodzą z pozycji „Nekropolia Łodzi Wielkoprzemysłowej” – Jana Dominikowskiego.
Podawana na stronach internetowych informacja, że Maurycy Sprzączkowski zmarł w 1898 r. nie może być prawdziwą jeśli spojrzymy na grobowiec.

Szkoda, że wypłytowane pole grobowe M. Sprzączkowskiego jest pozarywane i grozi nieszczęśliwym wypadkiem.

Wszystkie kolorowe fotografie wykonałem w czerwcu 2017 r.

Przedstawiłem historię użytkownika tego budynku, żebyśmy dowiedzieli się jak niezwykłym, błyskotliwym i bardzo zaangażowanym społecznie był człowiekiem. Myślę, że to cechy większości znamienitych łodzian, których w minionych czasach wyzywano od „krwiopijców”.

Czasami czytam na portalach – po co my odnawiamy te budynki, po co wydajemy tyle społecznych pieniędzy i lepiej było je wyburzyć. Działania takie – odpuszczanie i pozwalanie na wyburzenia – odbijać się będą nam czkawką przez wiele następnych pokoleń. Na przykład ja już nigdy nie pogodzę się z myślą, że pozwoliliśmy miernym ludziom na wyburzenie przepięknego Dworca Kaliskiego.

Myślę, że są to najlepiej wydane społeczne pieniądze jak to tylko możliwe (które zresztą prędzej czy później Urząd Miasta odzyska). Pozostanie jednak coś, co jest ważniejsze niż pieniądze. Pozostanie świadomość nietuzinkowej historii naszego miasta i pamięć o tych wspaniałych ludziach, którzy je budowali i rozwijali.

2 thoughts on “Panna Piotrkowska nam pięknieje – dawne delikatesy Maurycego Sprzączkowskiego.

  1. Maurycy Sprzączkowski urodził się w Warszawie nie w 1848, ale 22.09.1847, a został ochrzczony 7.04.1848, rodzice Piotr Sprzączkowski i Marianna z domu Sznayder (Schnejder?)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *